poniedziałek, 29 czerwca 2020

Owady i miasto.

W europejskiej kulturze, a szczególnie słowiańskiej, ważną i pozytywną rolę odgrywają pszczoły.


Wiadomo, dają miód, propolis, wosk, ale pełnią też niezwykle istotną rolę jako zapylacze. I tak pod rokiem 1617 Johann Samuel Magnus zanotował, że zima na ziemi żarskiej była bardzo lekka, dzięki temu było wiele pszczół i stąd obfite zbiory.


Przymioty pszczół, takie jak pracowitość, zaradność, ale tez kojarzone z nimi bogactwo, sprawiały, że pszczele motywy pojawiały się dość często w miejskiej ornamentyce. Oto dolnośląski Jawor.



A na kamienicy piękny ul.


U nas także taki motyw znajdziemy. Znajduje się na pięknej kamienicy z 1903 r. przy ul. Wrocławskiej, gdzie dziś znajduje się główna siedziba Żarskiego Domu Kultury. Eh, te inicjały... Niestety to dla mnie wciąż zagadka, według dokumentów, te działki i budynki należały do Fundacji Erdmanna Hoffmanna. Patrząc na księgi adresowe, też nie można znaleźć kogokolwiek o tych inicjałach (no chyba, że chodzi o kogoś z rodziny Girke), więc chodzić może albo o inicjały imion dwóch osób, lub podpis architekta. 


A u pana Henryka Domaradzkiego w Bieniowie można spotkać takie piękne ule.


To właśnie u nas - na pograniczu Śląska i Łużyc ludność niemiecka przyswoiła sobie dorobek słowiańskiego bartnictwa. Na terenie państwa stanowego Żary jeszcze w XIV w. funkcjonował słowiański samorząd pszczelarski. Ludzie, którzy zajmowali się bartnictwem, nazywani byli "deditzer" - "dziedzice", mieli szereg przywilejów, a produkcja miodu i wosku przynosiła im znaczne dochody. 


Aby upamiętnić rolę pszczelarstwa i promować je, z mojej i Pawła Skrzypczyńskiego inicjatywy organizowany jest od 2007 r. Jarmark Miodu i Wina. W tym roku odbędzie się po raz XIV. Kiedyś także można było kupić okazjonalny miód pitny "Dolnołuzycki", co ciekawe...



Okazuje się, że w XVIII w Johann Georg Krunitz. Opisuje wytwarzane okolicach Żar miodów pitnych z wykorzystaniem soku z gruszek. 
I kiedyś faktycznie obsadzano całe aleje gruszami. Jedna z takich stareńkich grusz rośnie koło mojego domu. W okolicy jest ich nieco więcej, niestety niepielęgnowane umierają, choć moja wciąż rodzi słodkie owoce. 

 

Dziś spotykać ją w Żarach trudno (co nie znaczy, że nie można, bo można - sam widziałem) - szarańcza - locusta migratoria. W  1338 r. całą Europę, w tym Żary spustoszyła plaga szarańczy. Kolejna odnotowana plaga szarańczy w Żarach miała miejsce w roku 1475, a następna w 1542 r.


Od 2013 r. w Szwajcarii została dopuszczona do spożycia.


Dziś największe spustoszenie sieje ten gatunek - szarńcza pustynna.




Póki co raczej nie dociera do Europy północnej.


Za to mamy w naszym kraju wiele gatunków pająków.


Budzą przerażenie, zwłaszcza płci pięknej...


Przerażenia nie budzi za to pająk na Studni Tkaczy.


Niestety kolumna tego wodotrysku jest obecnie obrócona w stosunku do oryginału. Niemniej pajęczy wizerunek stał się inspiracją do napisania przez Magdalenę Tomszek legendy o mistrzu Stefanie i dobrych pająkach. Osadzonej w realiach rządów Hieronima Bibersteina. 




Kiedyś edukacji regionalnej nie zaniedbywano wiedzy o lokalnej przyrodzie.


W podręczniku o Dolnych Łużycach Herrmanna Stadke z 1923 r. jest oczywiście także mowa o owadach.


Przede wszystkim..


 o szkodnikach drzew owocowych, takich jak:


 barczatka pierścieniówka,


kwieciak jabłkowiec, czy kuprówka rudnica. No ale o znaczeniu upraw drzew owocowych na Łużycach już mówiłem;-)


Jakby larwy nie były żarłoczne, to...


wykluwają się z nich piękne motyle i ćmy.


To piękno znalazło swe uznanie we wzorach żarskiej porcelany.



A piękna kobieta - motyl w Jugendstillu zapraszała na początku XX w. do odwiedzin Żar.



Okazje się jednak, że chyba każde niemieckie miasto w tamtym czasie miało pocztówkę z takim motywem.



Owady potrafią być jednak uciążliwe. Dlatego warto dbać o...


Zjadaną ogromne ilości komarów. W ciągu doby jeden potrafi zjeść 20 tys. owadów!


Dlatego w wielu polskich miastach buduje się dla nich budki.



Tak samo domki dla owadów zapylających. 




Niestety w naszym mieście nie wyglądają tak ciekawie - oto domek dla owadów w postaci cegły dziurawki zawieszonej na drzewie w parku przy Czerwonego Krzyża.


A to znowu oaza pana Henryka nad Szyszyną i jego domek dla owadów.


Wspaniały.


Najpożyteczniejszym owadem w mieście jest pszczoła, ale


Nie żądli, tak jak zresztą trzmiele, których ludzie się boją, ale zupełnie niepotrzebnie. Bo choć duży i dość głośny, to na swoim ciele może zabrać dużą ilość pyłku kwiatowego i w zapylaniu bywa skuteczniejszy, niż pszczoły.


Dzięki owadom, miejskie tereny zielone...


 Nie będą wyglądały tak...


A mogą wyglądać tak jak łąka pod moim domem. My z owadami żyjemy za pan brat. I taka symbioza może się naszemu miastu tylko opłacić:-)


Owady i miasto.

W europejskiej kulturze, a szczególnie słowiańskiej, ważną i pozytywną rolę odgrywają pszczoły. Wiadomo, dają miód, propolis, wosk, ale...